Wszystkie artykuły

Nowe wytyczne GIS dla branży beauty: co naprawdę sprawdzi u Ciebie sanepid

· 8 min czytania

Ktoś wrzuca do grupy zdjęcie protokołu z kontroli i pod spodem pojawia się czterdzieści komentarzy, z których każdy powołuje się na inny przepis. Sporo z nich cytuje akt prawny, który nie obowiązuje od czternastu lat. To nie złośliwość — to skutek tego, że w polskiej branży beauty naprawdę nie ma rozporządzenia, a wszyscy zachowują się, jakby było.

W sierpniu 2026 roku coś się w tej sprawie zmieniło i warto wiedzieć dokładnie co. Poniższe sprawdzone 29 sierpnia 2026 r. w Dzienniku Ustaw i na stronach Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Co się właśnie wydarzyło

Główny Inspektor Sanitarny opublikował dokument „Zalecenia i wymagania higieniczno-sanitarne Głównego Inspektora Sanitarnego w zakresie świadczenia usług w branży beauty”. Strona na gov.pl nosi datę 3 sierpnia 2026 r., a metryka publikacji wskazuje 12 sierpnia 2026 r. To pierwsze od lat tak kompleksowe opracowanie skierowane wprost do fryzjerów, kosmetologów i kosmetyczek, osób wykonujących manicure i pedicure, tatuatorów i osób wykonujących piercing. PDF waży około 1,2 MB i jest do pobrania bezpłatnie.

Najpierw najważniejsze: to nie jest rozporządzenie

GIS nazywa to zaleceniami i wymaganiami, nie przepisami, i sam pisze, że dokument ma pomóc „zorganizować pracę w sposób zgodny z przepisami”. Nie tworzy nowych obowiązków — porządkuje to, co już wynika z ustaw. Nie znaczy to jednak, że można go zignorować: inspektor sięgnie po niego jako po opracowanie własnej instytucji, a spór z opracowaniem GIS-u prowadzi się trudno.

Rozporządzenie, którego nie ma od 2 stycznia 2012 roku

To jest ten fakt, który w Polsce najczęściej się przemilcza. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 17 lutego 2004 r. w sprawie szczegółowych wymagań sanitarnych, jakim powinny odpowiadać zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, tatuażu i odnowy biologicznej (Dz.U. 2004 nr 31 poz. 273) ma w oficjalnym rejestrze aktów prawnych status „nieobowiązujący – uchylona podstawa prawna”, z datą uchylenia 2 stycznia 2012 r.

A to właśnie z niego pochodzi większość zdań, które słyszysz jako „wymóg sanepidu”: osobne wejście, minimalne metraże, zlew dwukomorowy, wydzielone pomieszczenie socjalne. Część z tych rzeczy jest po prostu rozsądna, a część wynika z innych przepisów — budowlanych, BHP, odpadowych, o produktach kosmetycznych. Ale zanim przebudujesz lokal, bo ktoś w grupie napisał, że „tak każe rozporządzenie”, sprawdź, czy to rozporządzenie w ogóle obowiązuje.

Projekt nowego krąży od 2019 roku. Branża protestowała między innymi przeciw dwumetrowym odległościom między stanowiskami, obowiązkowej wentylacji mechanicznej i zapisowi, który uderzał w stoiska w częściach wspólnych galerii handlowych. Prace były wstrzymywane i wznawiane. Na koniec sierpnia 2026 r. żadne nowe rozporządzenie nie weszło w życie. Jeżeli czytasz to później — sprawdź, bo to jest dokładnie ten fakt, który może się zmienić bez zapowiedzi i zmieni wtedy sporo.

Co więc naprawdę Cię obowiązuje

Art. 16 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W skrócie: osoby inne niż udzielające świadczeń zdrowotnych, które podejmują czynności, w trakcie których dochodzi do naruszenia ciągłości tkanek, są obowiązane do wdrożenia i stosowania procedur zapewniających ochronę przed zakażeniami i chorobami zakaźnymi.

Procedury mają regulować sposób wykonywania czynności naruszających ciągłość tkanek, zasady postępowania ze sprzętem podlegającym sterylizacji, sposoby dezynfekcji skóry i błon śluzowych oraz dekontaminacji pomieszczeń i urządzeń.

Zwróć uwagę, czego tu nie ma. Nie ma listy metrażów ani modeli urządzeń. Ustawa nakazuje Ci napisać własne procedury i ich przestrzegać. Dlatego kontrola w dużej mierze sprawdza Cię z Twojego własnego dokumentu — i dlatego dwa salony w tym samym mieście dostają dwa różne protokoły. To nie jest widzimisię inspektora, tylko konstrukcja przepisu.

Wniosek jest niewygodny: procedura, której nie czytałaś, jest gorsza niż jej brak. Podpisany dokument, którego nie stosujesz, staje się w trakcie kontroli standardem, do którego sama się zobowiązałaś i którego widocznie nie dotrzymujesz.

Co jest w wytycznych GIS

  • Miejsce świadczenia usług — jak przygotować gabinet i wydzielić przestrzeń do dekontaminacji narzędzi.
  • Higiena personelu — zasady higieny rąk, wygląd pracownika, środki ochrony indywidualnej.
  • Narzędzia, sprzęt i materiały — korzystanie z narzędzi wielorazowych i jednorazowych oraz bezpieczne przechowywanie.
  • Dekontaminacja — jak czyścić, dezynfekować i sterylizować narzędzia wielorazowe oraz kiedy stosować którą metodę.
  • Gotowe zasady postępowania dla usług fryzjerskich, kosmetycznych oraz tatuażu i przekłuwania skóry — osobno dla narzędzi naruszających ciągłość skóry i osobno dla tych, które jej nie naruszają.

Dwa zdania, które zmieniają coś w gabinecie już jutro

Pierwsze: przy każdym stanowisku pracy powinna znajdować się informacja potwierdzająca, że używane narzędzia, sprzęt, przybory i akcesoria są czyste oraz bezpieczne pod względem higieniczno-sanitarnym. To kartka przy stanowisku, koszt zerowy, a wynika wprost z dokumentu, który inspektor ma na biurku.

Drugie: klient powinien mieć możliwość sprawdzenia pakietu sterylnego przed jego otwarciem oraz uzyskania informacji potwierdzających skuteczność przeprowadzonej sterylizacji. Otwieraj rękaw przy klientce, nie na zapleczu. Kosztuje trzy sekundy, a z obowiązku robi argument sprzedażowy — bo klientka, która zobaczyła to raz, opowiada o tym koleżankom.

Droga, która nic nie kosztuje

Istnieje spory rynek gotowych „pakietów procedur sanepidowskich” za kilkaset złotych. Kupowanie ich jest legalne i bywa wygodne, ale wiedz, co kupujesz: szablon, który i tak musisz dostosować do swoich urządzeń i preparatów, a przede wszystkim stosować.

Zanim wydasz te pieniądze, pobierz dokument GIS-u z gov.pl. Jest bezpłatny, publiczny i napisała go ta sama instytucja, która potem u Ciebie kontroluje. Przeczytaj go raz, w całości, jednego wieczoru. Jeżeli po tym nadal chcesz kupić gotowy pakiet, kup go świadomie — ale bardzo często okaże się, że wystarczy własny dokument oparty na tym, co GIS już opisał, z nazwami Twoich preparatów, Twojego autoklawu i Twoich czasów.

Jeszcze jedna rzecz z tego samego roku: TPO

Kontrola patrzy też na to, co stoi na półce. TPO — na etykiecie Trimethylbenzoyl Diphenylphosphine Oxide — trafiło na unijną listę substancji zakazanych rozporządzeniem Komisji (UE) 2025/877 z 12 maja 2025 r., ze stosowaniem od 1 września 2025 r. Powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne pisały o tym bez owijania: produkty zawierające TPO po 1 września 2025 r. są traktowane jako nielegalne i nie mogą być już sprzedawane ani używane.

Nie ma okresu na wyprzedanie zapasów. Nie ma też różnicy między „używam” a „mam w zamkniętej szufladzie” — butelka w salonie to butelka w salonie. Jeżeli została Ci jedna z lata 2025, pytanie nie brzmi, czy szkoda ją wyrzucić.

Co zrobić w ten tydzień

  • Pobierz dokument GIS-u z gov.pl i przeczytaj go w całości. Jeden wieczór.
  • Napisz albo odśwież własne procedury — z nazwami Twoich preparatów, Twojego autoklawu i Twoich czasów. Ogólnik przepisany z internetu nie broni się na kontroli.
  • Zeszyt sterylizacji wypełniany tego samego dnia, nie wstecz. Wpisy uzupełniane hurtem widać na pierwszy rzut oka.
  • Data otwarcia napisana markerem na każdym kosmetyku. Dziesięć sekund na flakon.
  • Kartka z informacją o czystości narzędzi przy każdym stanowisku.
  • Przejrzyj listy INCI wszystkich produktów utwardzanych lampą pod kątem TPO.

I rzecz, o której nikt nie myśli do pierwszej reklamacji: gdzie zapisujesz, co i komu robiłaś. Kiedy klientka wraca po trzech miesiącach z podrażnieniem, różnica między pięciominutową rozmową a poważnym problemem polega na tym, czy potrafisz otworzyć jej kartę i zobaczyć, jakiego produktu i której partii użyłaś. Może to być zeszyt, może być notatka w systemie rezerwacji — my budujemy Slotorę i jest bezpłatna, ale liczy się to, żeby notatka była przyklejona do klientki, a nie do Twojej pamięci. Karta klientki: historia, produkty, reakcje · Zgody i ankiety podpisywane na telefonie

Czytaj dalej

Wszystkie artykuły

Wypróbuj Slotorę — całkowicie za darmo

Rezerwacje na poziomie salonu, 0% prowizji, konfiguracja w 15 minut.

Załóż darmową stronę rezerwacji
Załóż darmowe konto

Czy możemy mierzyć, które strony naprawdę pomagają? „Akceptuję wszystko” pozwala też mierzyć nasze własne reklamy.

Co to dokładnie znaczy?

Chcielibyśmy użyć Google Analytics, aby zobaczyć, które strony pomagają, a które nie, i zapamiętać, który plakat lub ulotka Cię tu przyprowadziły. „Akceptuję wszystko” pozwala dodatkowo na piksel reklamowy Meta, dzięki któremu wiemy, która z naszych reklam przyprowadziła salon, który się zarejestrował — a jeśli założysz konto, Twoje imię i adres e-mail trafiają do Meta w postaci zaszyfrowanej (zahaszowanej), nigdy jako czytelny tekst, wyłącznie po to, by rozpoznać, że rejestracja przyszła z reklamy. Nic z tego nie działa na własnej stronie rezerwacji salonu. Wszystko, czego potrzebuje sama usługa, działa tak czy inaczej. Polityka plików cookie